Wolno pieczona łopatka wieprzowa

By Luty 28, 2012Potrawy, z mięsa

Jak to w końcu jest z podziałem obowiązków? Kto powinien pilnować ogniska domowego, a kto chodzić na polowania i przynosić łupy? A może podziały się przeżyły? W czasach centralnego ogrzewania i termostatów można przecież spokojnie wyruszać na łowy bez obawy, że ognisko wygaśnie. Na łowy wyruszam zwykle ja. Z ostatnich wróciłam z pięknym kawałkiem łopatki i już w drodze ze sklepu zastanawiałam się intensywnie, co z niego zrobić. Miał być cały, to na pewno, bo na kotlety był za ładny. Ale nic więcej nie przychodziło mi do głowy. „Pamiętasz wieprzowinę z meksykańskiej restauracji? Tę długo pieczoną, którą podawali na tacos, porwaną na kawałki?” zapytał Ten-Któremu-Przypisano-Rolę-Łowcy. Pamiętałam. Tak miękkiego mięsa nie jadłam nigdy wcześniej. No i wolno pieczona łopatka wieprzowa została zaklepana. Jak wolno? Około 6 godzin, w zależności od wielkości kawałka. A skoro razem z wieprzowiną do domu wprosił nam się Meksyk, więc do pieczeni poszło piwo Corona oraz sos z jalapeño i kolendry. Ale o sosie w następnym odcinku.

wolno pieczona lopatka wieprzowa

Wolno pieczona łopatka wieprzowa
z piwem i kminem rzymskim

6-8 porcji

  • 1 kg łopatki wieprzowej (bez kości i skóry, ale z cienką warstwą tłuszczu na wierzchu)
  • sól i pieprz
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego w ziarnach
  • 1 szklanka piwa Corona lub innego jasnego piwa
  • dodatkowo: sznurek kuchenny

Nastaw piekarnik na 150˚C.

Mięso natrzyj solą, pieprzem oraz czosnkiem i obtocz w ziarnach kminu. Obwiąż sznurkiem kuchennym, jak szynkę do wędzenia, tak, żeby tworzyło zwartą bryłę (dzięki temu będzie się piekło równomiernie).

Przyprawioną łopatkę połóż na ruszcie, tłuszczem do góry, a ruszt postaw na blasze. Wstaw do nagrzanego piekarnika. Jeśli masz piekarnik z funkcją pary, włącz ją. Jeśli nie – na dnie postaw żaroodporne naczynie z wodą.

Piecz mięso w 150˚C przez pierwszą godzinę lub do momentu, kiedy się zacznie się lekko rumienić. Później zmniejsz temperaturę do 130˚C i piecz przez kolejne 4-5 godzin, aż mięso będzie miękkie jak masło i prawie zacznie się rozpadać. W czasie pieczenia, co 30-40 minut, polewaj je 2-3 łyżkami piwa. Wyłącz parę na ostatnią godzinę pieczenia.

Upieczoną łopatkę wyjmij z piekarnika i odstaw na 15-20 minut, żeby odpoczęła. Zdejmij sznurek.

Tak upieczona łopatka jest na tyle miękka, że można ją podzielić na kawałki przy pomocy dwóch widelców, ale na tyle jędrna, że wciąż da się ją pokroić nożem na plastry. Podawaj ją z ziemniakami (np. wcześniej podgotowanymi i obsmażonymi na maśle), pikantną sałatką z kapusty i zielonym sosem z jalapeño.

17 komentarzy

  • Amber napisał(a):

    Pyszny widok!
    U mnie role się odwróciły.Takie czasy!
    A mięsa zawsze piekę tą metodą.Są najlepsze.

  • Konwalie w kuchni napisał(a):

    Musiało się rozpływać w ustach…pychota!

  • kabamaiga napisał(a):

    Muszę wypróbować taki sposób. Koniecznie.

  • aga napisał(a):

    rewelacyjne miesko:)

  • majka napisał(a):

    Mmmm…wyglada przeapetycznie 🙂 Jeszcze nie probowalam tak dlugo piec miesa. Wierze jednak, ze warto. A zdjecie mowi samo za siebie 🙂

    • Bee napisał(a):

      Majka, spróbuj! W końcu przez te parę godzin, gdy mięso się piecze, można zająć się czymś pożytecznym, np. leżeniem na kanapie 😉

  • Anonymous napisał(a):

    Witam,
    Przepis znalazłam przypadkiem. Postanowiłam wypróbować chociaż nie znam blogu ani przepisów tu zamieszczanych. Przepis mnie zainteresował, kombinacja smaków, dobór przypraw wydawał się bardzo ciekawy. I do pewnego stopnia nie pomyliłam się… Sałatka jedna z najlepszych z białej kapusty jaką jadłam w życiu, także na stałe zagości u mnie w domu. Sos – hmm… sam w sobie mi nie smakował, ale do mięsa rewelacja. Natomiast mięso było największym rozczarowaniem. Zrobiłam według przepisu, banalnie prostego zresztą, więc za to pochwała, bo przygotowanie mięsa to dosłownie minuty. Natomiast wyszło tak suche, że prawie niejadalne, z tym sosem jakoś przemęczyliśmy… Byłam zawiedziona ponieważ wszystko inne wyszło rewelacyjnie, a tu na koniec to mięso taka klapa…. smakowo, pod względem przypraw bardzo dobrze, ale tak suche, że nie chciało się jeść. Wydaje mi się, że to wynik pieczenia na ruszcie, bo wszystkie soki uciekły. Może lepiej byłoby w żeliwnym rondlu szczelnie zakrytym żeliwną pokrywką?

    • Bee napisał(a):

      Bardzo nam przykro, że mięso się nie udało. Może spróbujemy razem dojść, co poszło nie tak?

      Żeby tym sposobem piecznia uzyskać miękkie, rozpadające się mięso, musi ono być z tych tłustszych – stąd w przepisie łopatka, tak można też upiec karkówkę, boczek (w żadnym wypadku schab). Głównymi powodami dla których mięso mogło wyjść za suche są – za chude mięso lub/i zbyt wysoka temperatura pieczenia. Pieczenie na ruszcie nie powinno mieć wpływu na suchość.

      Co podejrzewam. Może w piekarniku panuje wyższa temperatura niż ustawiane 130 stopni? Albo piekarnik nie jest całkiem szczelny i ucieka para? W takim wypadku mięso rzeczywiście należałoby zapezpieczyć przed utratą wilgoci piekąc je w żeliwnym rondlu albo zawijając w folię aluminiową po wstępnym przyrumienieniu na patelni.

      Ważne jest też, żeby mięso po wyjęciu z piekarnika nie było krojone od razu, ale dopiero po kilkunastu minutach, bo inaczej soki wypłyną.

      Bardzo dziekujęmy za komentarz i uwagi, bo pomagają ustalić punkty zapalne w przepisach.

    • Anonymous napisał(a):

      Dziękuje za odpowiedz. Mięso to była łopatka, w jednym kawałku, lekko ponad kilo, trochę tłuszczyku było. Piekarnik jest dobry, dużo piekę ciast, a wiadomo one potrafią być wymagające, piekarnik jest zaledwie 4 letni Zanussi, szczelny jest bardzo.
      Nie mam funkcji pary, więc postawiłam na dole naczynie żaroodporne. Temperaturę trochę zmniejszyłam, ok 130 na początku i potem 5 godzin ok 110.
      Mam taką zasadę również, że najlepiej po zakończeniu pieczenia owinąć mięso w folię aluminiową i pozostawić na pół godziny. Tak zrobiłam i tym razem. I dopiero pokroiłam.
      Nie wiem co poszło nie tak. Ale jestem uparta, więc będę próbować jeszcze raz, w żeliwnym rondelku i zobaczymy co z tego wyjdzie. Trochę tylko pewnie się pomęczę wyciągając rondel podlewając to mięso co pół godziny i wtedy będzie para siłą rzeczy z rondla uciekać..

    • Bee napisał(a):

      No to wszystkie parametry wyglądają dobrze, a nawet bardzo dobrze! Jedyne, co mi jeszcze przychodzi do głowy, to jakość mięsa – może było ze starszej sztuki lub za krótko leżakowało po uboju? Zdarzało mi się niestety kupić ładne, świeże mięso, które po prawidłowej obróbce okazywało się być kawałkiem podeszwy.

      W związku z tym mam pytanie – czy mięso, oprócz tego, że było suche, było też twarde?

  • Anonymous napisał(a):

    Witam.
    O jakości mięsa trudno mi cokolwiek powiedzieć, wyglądało bardzo ładnie, ale w sklepie nie mówili od jakiej sztuki pochodzi 🙂 Zazwyczaj mięso kupuje u rzeźnika, który zawsze ma świeże bardzo dobre mięso, ale tym razem kupiłam w Polskim sklepie (mieszkam w UK). Mięso nie było jakieś bardzo twarde po upieczeniu, ale też DUŻO mu brakowało do podanej w przepisie miękkości (żeby się rozchodziło przy pomocy dwóch widelców).

    • Bee napisał(a):

      Trudno powiedzieć coś ze 100% pewnością, ale jeśli mięso po pieczeniu tyle godzin w tej temperaturze nie rozpadało się i nie było bardzo miękkie, to przyczyna może tkwić w samym mięsie. Jeśli się nie zniechęciłaś 🙂 spróbuj raz jeszcze, może z mięsem z innego źródła, szczególnie jeśli dostaniesz ładny tłuściutki kawałek łopatki lub karkówki. Tłuszcz i tak będzie powoli wytapiał w czasie pieczenia, więc nie należy się obawiać jego nadmiaru, ale mięso nie powinno stracić soków.

      Ten sposób piecznia jest wykorzystywany w wielu kuchniach, więc jeśli smak ci odpowiadał, zachęcam do jeszcze jednego podejścia przed wywieszeniem białej flagi 🙂

  • joanna katarzyna napisał(a):

    Świetny przepis! Nie robiłam sosu i surówki polecanej, ale samo mięso bomba!

Zostaw komentarz