Przez całe lato chodziła za mną zupa kalafiorowa z koperkiem. Niestety, koperek do sklepów rzucają tu rzadko i nieregularnie. Lato minęło, koperku wciąż brak, a ja tymczasem znalazłam w Australian Gourmet Traveller bardziej treściwą, kremową wersję kalafiorowej. Muszę przyznać, że uśmiechnęłam się czytając, że inspiracją dla niej była zupa brokułowa z bloga 101 Cookbooks. Historia zatoczyła koło – najpierw blogerzy korzystali z magazynów kulinarnych, teraz magazyny kulinarne inspirują się blogerami. Dokładam swoje i puszczam ją dalej w świat. Nie poczyniłam, co prawda, wielkich zmian, ale musiałam wymienić mleko na śmietankę – hej, pochodzę z Europy Wschodniej! Albo, jeśli ktoś woli Środkowej. W każdym bądź razie, mleko w zupie mnie nie satysfakcjonuje.
Co odróżnia tę zupę od setek innych kalafiorowych kremów – poza wymarzonym wprost połączeniem kalafiora z serem gruyère – to grzanki. Pikantne musztardowo-serowe grzanki z chleba. Najlepsze będą zrobione na świeżo, w czasie, kiedy gotuje się zupa. To przez nie we dwójkę pochłonęliśmy nadprogramową porcję i nic nam nie zostało do odgrzania na drugi dzień.
Kremowa zupa kalafiorowa z musztardowymi grzankami
3 porcje
- 2 łyżki oliwy + trochę do polania
- 1+2 łyżki masła
- 1 mała cebula, pokrojona w drobną kostkę
- 1 ząbek czosnku, pokrojony w cienkie plasterki
- 2 małe ziemniaki, pokrojone w kostkę
- 1/2 kg kalafiora, podzielonego na różyczki
- 31/2 szklanki bulionu z kurczaka
- 50 g (3/4 szklanki) sera gruyère, drobno startego
- 1/2 szklanki słodkiej śmietanki 18%
- sól i biały pieprz do smaku
grzanki:
- 1 gruba kromka czerstwego chleba na zakwasie
- 1 łyżka masła, miękkiego
- 1 łyżka oliwy
- 1 łyżka musztardy dijon
- 1 łyżka sera gruyère, drobno startego
Na patelni rozgrzej, na średnim ogniu, oliwę i 1 łyżkę masła. Zeszklij cebulę, dodaj czosnek i ziemniaki i smaż przez około 5 minut. Dodaj kalafior i bulion. Gotuj na niewielkim ogniu, aż warzywa zmiękną, około 20 minut. Zmiksuj zupę na gładko, wymieszaj z serem, śmietanką i 2 łyżkami masła. Dopraw solą i pieprzem.
W czasie, gdy zupa się gotuje, zrób grzanki.
Rozgrzej piekarnik do 180˚C.
Porwij chleb na niezbyt duże kawałki. Masło, oliwę, musztardę i ser wymieszaj w miseczce i obtocz w nich chleb. Rozłóż równą warstwą na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz, aż się ładnie zrumienią, około 10 minut, mieszając je w połowie pieczenia.
Zupę podawaj posypaną grzankami i polaną odrobiną oliwy.
A ja wlasnie jakis czas temu robilam kalafiorowa z koperkiem 🙂 A i Twoja wersja kalafiorowej mi sie podoba. Szczegolnie te grzanki, mniam 🙂
P.S To strasznie wkurzajace, kiedy nie mozna kupic czegos, co sie lubi. Ja co roku polowalam tu na botwinke i wreszcie w tym roku udalo mi sie znalezc ja w sklepie (po tym jak juz z Polski przywiozlam sobie zamrozona w hurtowych ilosciach 🙂
Pozdrawiam.
Koperek, jakieś kilka lat temu, przestał być produktem luksusowym, a co za tym idzie kalafiorowa z koperkiem stała się jakoś mniej atrakcyjna. Czyżby przekora? 😉
Faktycznie ta musztarda na grzankach to jest to! Mam kalafior i zero pomysłu na kolację. Pozwolisz, że wykorzystam Twój? 🙂
Też zamieniłabym mleko na śmietankę – dodatek mleka w zupach zupełnie mi nie odpowiada. Jako ciekawostkę podam, że ostatnio wymyśliłam dietetyczny zamiennik do zabielania zup-krem: kremowy, odtłuszczony twarożek. Bardzo dobrze sprawdził się w tej roli – zupa sprawiała wrażenie, jakby dodana była do niej śmietana, ale było w niej mniej tłuszczu/kalorii.
Twoja zupa wygląda niesamowicie apetycznie – mam dużą ochotę wypróbować ten przepis. Byłaby to moja pierwsza zupa-krem z kalafiora.
Pozdrawiam!
Majka – botwinkę, powiadasz? Prawie zapomniałam, jak smakuje… Ale za to udało mi sie dorwać mrożone maliny i jestem cała szczęśliwa 🙂
Anoushka – nie tylko pozwolę, ale nawet będę naciskać! Kto, jak nie ty wypróbuje kalafiorową z serem 🙂
Haniu – to ja zrobiłam niedawno coś w zupełnie przeciwną stronę – bardzo niedietetycznie zabieliłam zupę resztką mascarpone, z którą nie miałam co zrobić. Smakowo wyszło bardzo dobrze, ale ze względu na cenę mascarpone, będzie to raczej jednorazowy wybryk. Twarożek w zupie mnie zaciekawił, wypróbuję przy najbliższej okazji, tj. jak sobie zrobię twarożek 🙂
śietnie wygląda, narobiłaś mi apetytu! dla mnie też wyłącznie ze śmietaną:)
jak pisalas, zupa dobra… Nic w tym dziwnego, no bo jak kalafiorowa moze byc zla 🙂 Ale te grzanki, ta musztarda i ten grojer* Bomba po prostu!
*kiedys rozbawila mnie bardzo taka pisownia gruyère… tak bardzo, ze dzis nie umiem inaczej ;)))
Cieszę się ogromnie! A grzanki rządzą, to prawda 🙂
Anoushko, ja zrobiłam jakiś czas temu wielkie oczy, gdy zobaczyłam sałatkę z kapusty , wdzięcznie nazwaną Kolesławem 😀 Pisane przez „c” wygląda jeszcze zabawniej, ale najlepsze jest to, że chyba się przyjęło.
zrobiłam wczoraj – pyyyyyszna:)
Co prawda jak dodawałam i jedną i drugą łyżkę masła to coraz bardziej się martwiłam o kaloria, a potem jeszcze ta śmietanka…….
Grzanki – świetne – wykorzystam pewnie do kolejnej zupy:)
Moniko, bardzo się cieszę, że skusiłaś się na tę zupę i że ci smakowała. A kaloriami w niej absolutnie nie należy się przejmować. Co tam, raz w tygodniu może być kremowa zupa, innym razem będzie sałatka i prawidłowa średnia zostanie zachowana 🙂