Kandyzowana skórka pomarańczowa

Mówi się, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Myślę, że tych ładnych kilka, a właściwie kilkanaście, lat temu, kiedy z ciekawości pierwszy raz usmażyłam skórkę pomarańczową, musiał mnie diabeł podkusić. Gdybym tego nie zrobiła, nie czułabym przymusu powtarzania tego rytuału i oszczędziłabym sobie mnóstwo czasu. Ale z drugiej strony, nie miałabym pojęcia, jak smaczna może być skórka pomarańczowa domowej roboty, bo ta kupna nigdy nie przypadła mi do gustu.

Moja przygoda z kandyzowaniem skórki zaczęła się w zamierzchłych czasach, kiedy jeszcze nikt nie słyszał ani o blogach, ani o forach, a w necie rozmawiało się na grupach dyskusyjnych. Do dyskusji o jedzeniu i wymiany przepisów służyła grupa pl.rec.kuchnia. Do dziś mam w komputerze folder z przepisami stamtąd – jak zakisić buraki na barszcz, zrobić zakwas chlebowy albo upiec piernik staropolski. Wróć – nie w komputerze, bo komputer, którego wtedy używałam, już nie istnieje. Folder jest na osobnym dysku, razem z masą zdjęć o bardzo małej rozdzielczości i innych staroci,  które dawno powinnam była uporządkować. Czyli w większości pokasować, ale jeszcze się na to nie zdobyłam.

Przepis jest kompilacją kilku znalezionych na tej grupie. Nie zapisałam niestety nicków ich autorów, zresztą przez lata ulegał on stopniowym modyfikacjom (m.in. od wielokrotnego gotowania skórki i zmieniania wody w trakcie, przeszłam do zagotowywania jej raz – skutków ubocznych nie zauważyłam).

Kandyzowana skórka pomarańczowa
  • skórka z 5 pomarańczy, świeżo obrana
  • cukier – tyle, ile waży skórka (ok. 1 szklanki)
  • woda – objętościowo, tyle ile cukru

Pomarańcze przed obraniem dokładnie umyj. Ja po umyciu kroję je na pół, wyciskam z nich sok i wypijam 🙂 a następnie każdą skórkę z połowy pomarańczy dzielę jeszcze na 4 części. Z mniejszych kawałków łatwiej odkraja się białe albedo. Staraj się usunąć ze skórki tyle albedo, ile się da – jest gorzkie. Oczyszczoną skórkę pokrój na wąskie paseczki lub zostaw w większych kawałkach, włóż do garnka i zalej wodą. Zagotuj i gotuj przez 10-15 minut, następnie odcedź na sitku. W tym samym garnku rozpuść szklankę cukru w szklance wody, syrop zagotuj i wymieszaj z osuszoną skórką. Gotuj na niewielkim ogniu, aż skórka zrobi się przezroczysta, a większość wody odparuje i zostanie tylko bardzo gęsty syrop.

Gotową skórkę przełóż do czystego, wyparzonego słoika razem z syropem lub wyłóż na kratkę i zostaw na noc do osuszenia, a syrop zużyj do innych celów.

7 komentarzy

  • Karmel-itka. napisał(a):

    nie wyobrażam sobie bez niej świątecznych wypieków.

  • Fuchsia napisał(a):

    Ja jeszcze nigdy sama nie kandyzowałam skórki pomarańczowej, ale powinnam spróbować, bo kupnej nie znoszę! 🙂

  • Bee napisał(a):

    Karmel-itka – ja teraz też nie.

    Fuchsia – spróbuj koniecznie! Kupną zawsze wydłubywałam, jeśli już się gdzieś trafiła, ale własna to zupełnie inna jakość. No i można ją jeszcze zanurzyć w czekoladzie, a wtedy – niebo w gębie 🙂

  • Agnieszka napisał(a):

    Dzisiaj robię. Z trochę innego przepisu. Po raz pierwszy 🙂 Nawet jakbym chciała to tutaj w zwykłym sklepie nie można dostać skórki kandyzowanej. A do Świątecznych wypieków MUSI być 🙂
    Pozdrawiam!

  • Bee napisał(a):

    Zgadza się, Agnieszko – musi! 🙂

  • Anonymous napisał(a):

    ja polecam trochę inny sposób:
    pokrojone skórki z pomarańczy (nie trzeba się przejmować tą białą częścią, nie będzie tego czuć) wrzucić do wody i gotować przez kilkanaście minut, wylać wodę a następnie skórki smażyć w gęstym syropie (woda+cukier) po kilkanaście minut na raty przez kilka dni aż skórki zrobią się prawie przezroczyste. W smaku są niezwykłe, intensywnie pomarańczowe i słodkie (w ogóle nie gorzkie!). Najważniejsze jest by właśnie smażyć je na raty, wtedy pozbędziemy się całej goryczy 🙂

Zostaw komentarz