Jak ugotować ryż do azjatyckich potraw

Mój sposób gotowania ryżu zmieniał się kilka razy. Najpierw wrzucałam go na głęboką wodę, gotowałam i odcedzałam. Ale to było dawno i nieprawda. Potem miałam niechlubną, ale na szczęście bardzo krótką przygodę z woreczkami. Puśćmy to w niepamięć. W końcu zaczęłam gotować ryż metodą absorpcyjną – zalewając go określoną ilością wody i gotując, dopóki nie wchłonie całej. Początkowo różnie to wychodziło, bo pomimo korzystania z mądrych książek, nie od razu znalazłam prawidłowe propocje wody do ryżu. W końcu, po wielu próbach i błędach, wypracowałam sobie sposób, jak ugotować ryż, podobny do tego, którego używa się na Dalekim Wschodzie. Czyli gotowanie w małej ilości wody, na niewielkim ogniu. A od Koreańczyków nauczyłam się jeszcze dwóch trików – płukania ryżu oraz namaczania go przed gotowaniem. I dopiero ten sposób okazał się być idealnym.

Jest on też w sumie dość prosty. Ryż płucze się kilka razy, dopóki woda nie będzie czysta, namacza się na pół godziny, następnie odcedza, zalewa świeżą wodą w proporcjach 1 szklanka wody na 1 szklankę ryżu. I gotuje – 10 minut na średnim ogniu, 10 minut na małym, potem zostawia się go w garnku po ugotowaniu na kolejne 10 minut. Łatwe do zapamiętania, prawda?

Ryż ugotowany tą metodą nie będzie sypki – ale mnie zawsze dziwiło, po co komu sypki ryż? Nawet jeśli nie będziemy go jeść pałeczkami a widelcem lub łyżką, pojedyncze ziarenka, hulające po talerzu, to straszne utrapienie dla głodnego człowieka. Czy nie lepiej jest móc nabrać ich więcej za jednym zamachem? Co nie znaczy, że gotując ryż tą metodą otrzymacie jedną wielką breję, co to to nie! Ryż będzie miękki, ale jędrny, każde ziarenko zachowa swój kształt, ale będzie na tyle zaprzyjaźnione ze swoimi sąsiadami, że można je będzie łatwo chwytać grupowo, nawet pałeczkami.

MK jak ugotowac ryz krotkoziarnisty do azjatyckich potraw

Po lewej – ryż jaśminowy, po prawej – koreański, krótkoziarnisty

Ten sposób opracowany jest dla zwykłego białego ryżu krótkoziarnistego, najpopularniejszego w Korei, Japonii oraz części Chin. Ale wiecie co – gotuję tak teraz także ryż długoziarnisty – tajski i jaśminowy, i również wychodzi znakomity.

Na wszelki wypadek dodaję – brak soli w przepisie, to nie błąd. Po pierwsze świeży, to znaczy nie zwietrzały i prawidłowo przechowywany ryż, jest tak smaczny, że soli nie potrzebuje. Gotowany w małej ilości wody, zachowuje cały swój smak, delikatny i lekko słodkawy. Poza tym to ryż do potraw azjatyckich – potraw o mocnym i wyrazistym smaku, bogatych w aromatyczne przyprawy, często ostrych. I ma dla nich stanowić tło a nie konkurencję.

***

Jak ugotować ryż do dań azjatyckich

wychodzą 4 porcje

  • 2 szklanki białego ryżu
  • 2 szklanki wody

Ryż wsyp do miski, zalej go wodą z kranu i zamieszaj kilka razy ręką. Woda zrobi się mlecznobiała, ponieważ wypłucze spomiędzy ziarenek ryżowy pył. Wylej ją. Ponownie zalej ryż wodą, zamieszaj i odlej. Powtórz kilka razy, nie mniej niż trzy, dopóki woda po zamieszaniu nie będzie czysta.

Teraz zalej ryż wodą pitną – na przykład filtrowaną, jeśli ta z kranu nie jest zdatna do picia na surowo. Woda powinna solidnie przykrywać ryż. Odstaw na około 30 minut. Ryż w tym czasie powinien zmienić kolor z lekko przezroczystego na czysto biały – to będzie znak, że wchłonął już tyle wody, ile mógł, a taki porządnie nawodniony ryż równomiernie się później ugotuje.

Odcedź ryż na sitku i przełóż do garnka o grubym dnie (dla tej ilości ryżu, garnek o pojemności 2 litrów będzie w sam raz). Zalej go 2 szklankami wody, przykryj dopasowaną pokrywką, postaw na średnim ogniu i gotuj na nim 10 minut. Po tym czasie zmniejsz ogień do minimum i gotuj kolejne 10 minut, albo dopóki ryż nie wchłonie całej wody i nie zmięknie.

Zestaw garnek z ognia, zdejmij pokrywkę i zamieszaj ryż porządnie, żeby go „rozruszać”. Ponownie przykryj i odstaw na kolejne 10 minut. I już możesz jeść.

Uwagi:

Nawet jeśli na świeżo masz zamiar zjeść jedną lub dwie porcje ryżu, ugotuj go więcej. Po pierwsze – możesz go zamrozić. Po prostu odmierz porcję ciepłego jeszcze ryżu, owiń szczelnie folią i włóż do zamrażarki. Będzie jak znalazł na czarną godzinę. Odmrażaj w mikrofalówce.


Po drugie – na drugi dzień zrobisz z niego wyśmienity ryż smażony, na przykład z warzywami, z jajkiem albo z kimchi. Nie masz ochoty na egzotyczne potrawy? Wykorzystaj go do gołąbków.

Ugotowany ryż przechowuj do dwóch dni w lodówce, w zamkniętym pojemniku.

ryz

22 komentarze

  • Gotująca Krowa napisał(a):

    Super 🙂 Brakuje w necie prostych przepisów na poprawne gotowanie podstawowych składników. Spróbuję na pewno.

  • Maggie napisał(a):

    Niby gotowanie ryzu to taka prosta sprawa, a jednak mozna to robic na tyle sposobow. Wyprobuje twoja metode, bo faktycznie latwo zapamietac, co i jak.

  • pleasureofcooking napisał(a):

    Nigdy nie zastanawiałam się nad gotowaniem ryżu bo nie gotuję bo tak często by przykładać do tego większą wagę. Cieszę się, że dodałaś taki przepis, na pewno zapiszę i przy najbliższej okazji przygotuję go w taki sposób jak napisałaś powyżej. Masz racje, makaron uciekający po całej powierzchni talerza może wydać się utrapieniem dla głodnego człowieka.

  • thiessa napisał(a):

    Rowniez uwazam, ze ryz gotowany metoda azjatycka nie ma sobie rownych. Do tej pory moczylam jedynie ryz kleisty ale to generalnie z braku czasu nie moczylam zwyklego. U mnie proporcje 1:1 troche sie nie sprawdzaja. Zawsze wlewam troche wiecej wody, jakies 1 1/4 szklanki wody na 1 szklanke ryzu. I dobrze, ze wspomnialas o tym, ze ryzu sie nie soli. Od zawsze jestem zdania, ze sol zabija smak ryzu. Uwielbiam taki zwyczajny, prosty ryz, ktory moge nawet jesc sam, bez dodatkow, tylko, ze zwykle nic nie zostaje, bo moje dziecko tez jest jego amatorem.

    • Bee napisał(a):

      Thiesso, wydaje mi się,że to właśnie moczenie pozwala na zredukowanie ilośći wody w czasie gotowania, no i pewnie szczelność pokrywki też ma wpływ. A jeść również mogę go solo, fakt, taki jest przepyszny, chociaż przeważnie mam te prażone wodorosty do zawijania – taka rice roll na szybko, z jeszcze ciepłego ryżu 🙂

  • qbagotuje napisał(a):

    Czy ryż wrzucasz do zimnej wody a czs liczysz od zagotowania?

    • Beata Beata napisał(a):

      Do zimnej (dokładniej do takiej o temperaturze pokojowej, bo używam tej z filtra stojącego na blacie kuchennym) i czas liczę od początku. W ciągu tych pierwszych dziesięciu minut woda powinna się zagotować, gdyby się tak nie stało, warto przedłużyć tę fazę, aż woda porządnie zawrze.

  • A.T. napisał(a):

    Z takiego ryżu można robić kulki ryżowe czy nie jest wystarczająco kleisty?

    • Beata Beata napisał(a):

      Tak, ryż krótkoziarnisty, ugotowany tym sposobem jest wystarczająco kleisty, by dać się formować w różne kształty.

  • Majka:) napisał(a):

    W końcu mój ryż może nie będzie przypominał bezsmakowej mamałygi, juz stoi i czeka aż bede mogła go zjeść, dzieki!

  • mmaga napisał(a):

    Proporcje sa 1:2,1 szklanka ryzu 2 szklanki wody

    • Beata Beata napisał(a):

      To są dobre proporcje dla gotowania ryżu paraboiled. Ryz azjatycki, czy to krótko, czy długoziarnisty polecam gotować, po namoczeniu w proporcjach 1:1, tak jak w przepisie powyżej. Chyba, że się che uzyskać kleik ryżowy 😉

  • Marta napisał(a):

    Nie mieszać ?:)

  • Barbara napisał(a):

    Bardzo sie ciesze,ze odkrylam tak wspaniala strone – a zaczelo sie od poszukiwania dobrego ciasta na pierogi .Wnuki uwielbiaja a mnie sily opadaly przy walkowaniu bo ciasto bardzo sie kurczylo- nawet i po
    wykrojeniu krazkow.Kiedy wkladalam do ” lepiarki ?”: takie okragle narzadko z plastyku jeszcze sie kurczylo i z lepieniem byly ,klopoty. Mam ochote po kolei sprawdzic wszystkie przepisy a ten serowy ,bardzo mnie zainteresowal bo czesto robie ruskie pierogi.Robilam ciasto zaparzane bez jajka ale dosc dlugo wyrabialam w robocie z hakiem i bylo bardzo elastyczne- dluzej walkowalam ,niz lepilam .
    Kiedys czytalam ,ze tego typu ciasta nie wolno dlugo wyrabiac bo staje sie trudne do walkowania.Musze
    sprawdzic metode azjatycka – walkowac male czastki- na zrobienie wstepnych placuszkow juz zamowilam meksykanskie narzedzie do wrapsow.Napisze.A co do ryzu mam zapytanie: czy w ten sposob gotowany ryz bedzie odpowiedni do sushi?cala rodzina uwielbia.A ja wiem ,ze moj ryz jest
    za bardzo klejacy- Japonczyk powiedzial,ze ryz ma byc wystarczajaco lepki by sie trzymal w norii a w buzi
    ziarenka maja sie rozsypac.Proprcja moja: 1:1 czyli jak pani przepis ,z tym,ze gotowanie to 15 minut
    do zawrzenia,15 minut na mini ogniu i 15 pod przykryciem bez zamieszania.Nie moczylam ryzu 30 minut
    Moze tu jest blad?pare lat robie sushi a ryz ciagle nie tak.Jedyne co mnie pociesza to: mistrz sushi zaczyna od nauki przygotowania ryzu,ktory trwa mini dwa lata ale pod okiem mistrza.
    Jeszcze nie zajrzalam do wszystkich kacikow tutaj ale widze,ze szczodrze dzieli sie pani przepisami bez
    niedomowien jak to czesto bywa na blogach.

    • Beata Beata napisał(a):

      Barbaro, tak, ryż do sushi gotuje się w ten sam sposób, jak podany powyżej, z płukaniem i moczeniem. Dzięki płukaniu pozbędziemy się z ryżu nadmiaru ryżowego pyłu i po ugotowaniu będzie się kleił tak w sam raz, nie za mocno, nie za słabo. A dzięki moczeniu szybciej i równomiernie się ugotuje. No i do sushi koniecznie odpowiedni ryż, tylko krótkoziarnisty i jak najświeższy i dobrej jakości. Po ugotowaniu wykładamy do szerokiego naczynia, bo szybciej wystygł/odparował i jeszcze ciepły mieszamy z octem ryżowym, cukrem i solą.

      Powodzenia z próbowaniem ciasta na pierogi! Polecam to azjatyckie, bo zawsze wychodzi mięciutkie i jest łatwe do wałkowania. No i chyba najprostsze z możliwych, tylko mąka i woda.

      Pozdrawiam 🙂

  • Barbara napisał(a):

    Czy ten blog jest ciagle aktualny? Nie mam odpowiedzi ,a wszystko datuje z 2017 roku.Szkoda .

    • Beata Beata napisał(a):

      Barbaro, blog żyje, choć ostatnio nie jest często aktualizowany. Wszystko przez przeprowadzkę i remont domu, czyli kompletne wywrócenie życia do góry nogami. Jak to mówią remont można rozpocząć, ale nie zakończyć, a my jesteśmy gdzieś w połowie 😉 Przepraszam, za opóźnienia w odpowiedzi, niestety nie dostaję na pocztę powiadomień o komentarzach w starszych postach i widzę je dopiero, gdy zaloguję się do bloga. A ku temu mam teraz rzadziej czas. Oby do wiosny 🙂

Zostaw komentarz

© 2018 Magazyn Kuchenny