Jajka po benedyktyńsku (jajka à la Benedict)

Pytanie – jak nazywacie jajka w koszulkach, podawane na toście, z bekonem i sosem holenderskim? Do niedawna, żeby nie powiedzieć do wczoraj, mówiłam na nie jajka po benedyktyńsku. Ale zachciało mi się poszperać w książkach i necie. I co się okazuje? Terminem po benedyktyńsku/à la bénédictine określane są potrawy, w tym jajka, podawane z purée z solonego dorsza i ziemniaków. W przypadku jajek à la bénédictine dochodzą jeszcze trufle i sos śmietanowy (cytuję za Larousse Gastronomique). Trufle, ha! Nic dziwnego, że potrawa została zapomniana!

Jak w takim razie poprawnie nazwać jajka, o które pytałam? W oryginale eggs Benedict, podobno od nazwiska brokera, który, skacowany nieco, wpadł z rana do hotelu Waldorf w Nowym Jorku i zażądał na śniadanie takiego właśnie zestawu. Pomysł spodobał się tamtejszemu maître d’hôtel, danie zostało włączone do menu i… po ponad stu latach wciąż jest w obiegu. To zresztą tylko jedna z wersji wyjaśniających pochodzenie tej potrawy, ale całkiem zgrabna i prawdopodobna, więc pozwoliłam sobie ją przytoczyć (za Wikipedią).

Co w takim razie z polską nazwą? Jajka po benedyktyńsku niby powinny byc zarezerwowane dla innej potrawy, a jajka Benedykta, przepraszam bardzo, ale kojarzą mi się zbyt dosłownie. Jajka à la Benedict rozwiązywałyby problem, ale chyba termin po benedyktyńsku już się zadomowił w naszej świadomości. Świat się zmienia, kulinaria i ich nazewnictwo również.

MK--jajka--po--benedyktynsku

Jajka po benedyktyńsku
(jajka à la Benedict)

4 porcje

  • 4 jajka w koszulkach (kliknij po przepis)
  • sos holenderski (kliknij po przepis)
  • 2 angielskie muffiny*
  • masło do smarowania
  • 4 okrągłe plastry kanadyjskiego bekonu lub szynki
  • 4 szczypty pieprzu kajeńskiego

Ugotuj jajka w koszulkach i ubij sos holenderski.

Muffiny przekrój na dwie połówki i każdą solidnie posmaruj masłem. Przypiecz je pod grillem lub przysmaż na rozgrzanej patelni, kładąc je na niej posmarowaną stroną do dołu. Na patelni usmaż też bekon (lub szynkę,  jeśli to jej używasz). Gdy muffiny się przyrumienią, przełóż je na talerz, zrumienioną stroną do góry. Na każdej kromce połóż po plasterku bekonu, na nim umieść ciepłe jajko i polej obficie sosem holederskim, również ciepłym. Każdą porcję posyp szczyptą pieprzu kajeńskiego.

Podawaj natychmiast.

Jeśli chcesz samodzielnie zrobić angielskie muffiny, po przepis możesz się udać na przykład na blog Cucina della Felicita (klik)

18 komentarzy

  • paproszek napisał(a):

    Ja czasem robię podobne-wg ksiązki z kt.wzięlam przepis nazywają sie jajka w sosie Mornay.to beszamel z serem.ale sos holenderski chyba bedzie lzejszy.napewno wyprobuje twoje: danko)

  • Maggie napisał(a):

    No prosze, czlowiek uczy sie cale zycie – zawsze nazywalam je jajkami po benedyktynsku, ale od dzis uroczyscie obiecuje, ze przestane 🙂

  • Fuchsia napisał(a):

    Uwielbiam takie jajka, ale tez zawsze nazywałam je jajkami po benedyktyńsku 🙂 Planuję zrobić w tym roku na wielkanocne śniadanie!

  • Madzialena napisał(a):

    Bardzo lubię ale bez sosu holenderskiego 🙂 No i nie zawsze na muffinie bo w Polsce trudno o nie, a szkoda 🙂
    Dla mnie zawsze były jajkami po benedyktyńsku 🙂

  • pees napisał(a):

    pyszne śniadanie!

  • Karmel-itka. napisał(a):

    jaka po benedyktyńsku! ależ one się u Ciebie pięknie prezentują.
    miałam raz niemiłą z nimi przygodę – zamówiłam w jednej z restauracji, wracając do domu z koncertu. i dostałam… ach, widok był paskudny. od tego moemntu zaprzestałam je zamawiać xp

  • Arvén napisał(a):

    Przecież nawet Bridget Jones nazywała je jajkami po benedyktyńsku, ona nie mogła się mylić 😛

    A zresztą, nieważne jak się nazywają – z takim wyglądem no to jestem bezsilna i muszę się poczęstować 😉

  • Bee napisał(a):

    Czyli nie byłam odosobniona w nazywaniu ich jajkami po benedyktyńsku i nawet Bridget znalazłą się w naszym gronie 🙂 I co z tym teraz zrobić? A, macie rację, nieważne jak się nazywają, ważne że są smaczne 🙂

    Dziewczyny, dzięki za komentarze!

  • Smaczny Kąsek napisał(a):

    Pewnie, nie ważne jak je nazwiemy – wyglądają rewelacyjnie i na pewno tak też smakują! Aż czuję ten smażony bekon… 😉

  • Marta @ śniadania napisał(a):

    ja tez zawsze myslalam ,ze to jajka a’la Bennedykt, ups. Ale co tam, wyglądają pysznie, a mskują jeszcze lepiej!

    • Bee napisał(a):

      Główkowałam, czy Benedict, czy spolszczony Benedykt i zdecydowałam, że na razie nie zaszkodzi trzymać się oryginału. Brakuje mi polskojęzycznych źródeł, które mogłyby rozwiać tego typu wątpliwości. A może są tylko jeszcze się na nie nie natknęłam?

  • Bea napisał(a):

    U mnie jajka ‚w koszulkach’ beda jutro, choc zdecydowanie nie w tradycyjnej ‚benedyktowej’ ;)) wersji 🙂

    Pozdrawiam swiatecznie!

  • Kinga napisał(a):

    Słyszałam o tych jajach i mam chęc je zrobić, tylko powiedz mi Bee, JAK ZGRAĆ CZASOWO – sos, opiekanie bułeczek, smażenie bekonu i robienie w kolejnyum garze jajek w koszulkach???? Przecięz to nie wykonalane, coś musi ucierpieć?!

    • Bee napisał(a):

      Wykonalne, Kingo, jak najbardzej wykonalne. Na przykład tak:

      – najpierw sos, bo w czasie jego robienia trudno się skupić na czymkolwiek innym i obie ręce są cały czas zajęte; no, można nastawić wodę na jajka w drugim garnku;

      – jak sos jest już ubity, zdejmujesz cały garnek z palnika i odstawiasz na bok; miska z sosem zostaje na garnku, który będzie jeszcze ciepły przez jakiś czas i utrzyma temperaturę sosu;

      – woda na jajka powinna się już zagotować – robisz jajka;

      – jajka dochodzą przez 4 minuty; masz czas na rozgrzanie patelni, najlepiej dwóch: na jednej opiekasz pieczywo, na drugiej podsmażasz bekon; jeśli masz jedną patelnię – najpierw pieczywo, potem bekon;

      – wyjmujesz jajka, osuszasz; pieczywo i bekon powinny być już gotowe lub prawie gotowe – jak będą, teraz wystarczy złożyć wszystko do kupy 🙂

      Wersja druga: jajka można zrobić przed sosem, gotować o minutę krócej i potem ogrzać, wkładając na minutę do gorącej wody, gdy sos, muffiny i boczek będą już gotowe.

      Wersja trzecia: zaangażować pomocnika 🙂

    • Bee napisał(a):

      Zapomniałam o jednym – przygotowanie sobie wszystkich składników, odmierzonych, zanim zabierzemy się do gotowania bardzo pomaga organizacyjnie!

Zostaw komentarz