Frytki z piekarnika i dwa nietypowe dodatki

Czemu frytki z piekarnika? Z wygodnictwa. Bo choć lubię smażone, to nie odpowiada mi cały ten amabaras z grzaniem dużych ilości oleju, z którym poźniej nie bardzo wiem, co robić. A podgotowane i dopieczone wychodza takie, jak lubię – miękkie w środku, z chrupiącą złotą skórką. I można sobie do nich pozwolić na takie szaleństwo, jak sos majonezowy. Wiem, że nie jestem jedyną osobą, która lubi takie połączenie.

Za to nie wiem, czy powinnam się przyznawać, co mnie zainspirowało do zrobienia takich właśnie frytek. A niech tam, przyznam się – McDonald’s mnie zainspirował. A dokładniej – jeden z jego dalekowschodnich oddziałów. W Polsce mamy WieśMaca, w Korei BulgogiBurgera, a w Hongkongu trafiłam kiedyś na frytkową promocję, podczas której do frytek dodawano smakowe posypki. Frytki sprzedawano w wielkich papierowych torbach, żeby można je było dobrze wymieszać z dodatkami. Do gustu przypadły mi dwie – ze sproszkowanych wodorostów i z kimchi, bo obie pasowały do ziemników, jak ulał. Potem na jakiś czas o tych kombinacjach zapomniałam, ale gdy niedawno zamarzyły mi się domowe frytki, pomyślałam, czemu by nie spróbować ich ze wszystkimi dodatkami na raz – i z wodorostami, i z kimchi i z majonezem. Wodorosty prosta sprawa – wystarczy pokruszyć lub posiekać i wymieszać z frytkami. Majonez, wiadomo, robi za dip. Ale co z kimchi? Po krótkim namysle, kimchi drobno posiekałam i trafiło do majonezu.

Jeśli ktoś z was robi w tej chwili wielkie oczy i szykuje się do napisania w komentarzu „no, ale tym razem to już przesadziłaś”, to wcale mu się nie dziwię. Też bym tak myślała, gdybym wszystkiego, o czym tu piszę, nie jadła. Gorzej. Frytki zrobiłam z 700 g ziemniaków licząc, że coś się może nie udać i część trzeba będzie odrzucić. Ale gdzie tam, wszystko wyszło dobrze, a zjedliśmy je co do ostaniej, rozglądając się, czy gdzieś w piekarniku jakaś się nie zawieruszyła. Jeszcze gorzej – mam poważne obawy, że jeszcze parę razy i uzależnię się od majonezu z kimchi…

To jak, jesteście gotowi spróbować tych frytek?

Frytki z piekarnika

2 porcje

  • 2 bardzo duże ziemniaki (razem 700-750g)
  • 1 łyżka oleju

dodatki:

  • 1/4 szklanki majonezu
  • 1/4 szklanki kimchi, osączonego i drobno posiekanego
  • 2 łyżki suszonych prasowanych wodorostów (nori), drobno posiekanych
  • sól, do smaku

Ziemniaki obierz, pokrój wzdłuż na grube plastry (nie mniej niż 1 cm grubości, a lepiej więcej), a plastry na długie słupki.

Ziemniki wrzuć do lekko osolonej, zimnej wody. Doprowadź do wrzenia i gotuj na pół twardo, 5-7 minut. Odcedź i rozłóż na papierowym ręczniku, żeby się osuszyły i ostygły.

Nastaw piekarnik na 200˚C.

Blachę posmaruj łyżką  oleju, wyłóż na nią osuszone frytki i wymieszaj z olejem, tak by lekko pokrył całą powierzchnię ziemiaków. Wstaw do nagrzanego piekarnika, na wyższą półkę. Piecz, dopóki wierzch frytek się nie zrumieni, około 15 minut. Wyjmij blachę, przewróć frytki na drugą stronę i dopiecz je jeszcze przez 5-7 minut.

Po upieczeniu wymieszaj z wodorostami. Podawaj same lub dodatkowo z majonezem wymieszanym z drobno posiekanym kimchi. Jeśli trzeba, dosól je do smaku.

Na pieczone frytki najlepiej wziąć ziemniaki z odmian nadających się do pieczenia.

Perfekcjoniści mogą najpierw okroić ziemniaki tak, by powstał sześcian, wtedy wszystkie frytki będą tej samej wielkości i kształtu, ale potrzeba będzie więcej ziemniaków.

Weźcie wodorosty takie, jak do sushi lub koreańskie, prażone z olejem sezamowym. Te drugie są smaczniejsze.

19 komentarzy

Zostaw komentarz