Dżem brzoskwiniowy z malinami

Ten dżem powstał, bo kupiłam więcej brzoskwiń niż byliśmy w stanie od razu zjeść, a z owocami trzeba było się rozprawiać bardzo szybko, tak były dojrzałe. Dojrzałe, czyli idealne na słodkie przetwory. Od jakiegoś czasu chodził mi po głowie owocowy dżem z malinami, choć pierwotnie chciałam go zrobić z mango. Czym byłoby jednak transportowane z dalekich krajów mango przy polskich, dojrzałych brzoskwiniach, no czym? Zrobiłam dżem brzoskwiniowy z malinami i teraz oblizuję paluchy, łyżkę i garnek. Dobrze, że coś zostało do słoików.

dzem-brzoskwiniowy-z-malinami

Dżem brzoskwiniowy z malinami

3 słoiki po 250 ml

  • 650 g dojrzałych brzoskwiń, bez skórki i pestek, posiekanych
  • 350 g malin
  • 440 g (2 szklanki) cukru
  • sok i pulpa z wyciśniętej cytryny

Pokrojone brzoskwinie oraz maliny włóż do garna z grubym dnem, zasyp cukrem i odstaw na 1-2 godziny. Gdy owoce puszczą sok, dodaj do nich sok i pulpę z cytryny, postaw garnek na niedużym ogniu i gotuj, od czasu do czasu delikatnie mieszając, aż do uzyskania odpowiedniej gęstości 1-1½ godziny.

Gorący dżem ponakładaj do czystych, wyparzonych słoików, a po zamknięciu postaw je do góry nogami na 20 minut, następnie odwróć.

Dojrzałe brzoskwinie łatwo obierzesz ze skórki, jeśli włożysz je na 3-4 minuty do wrzątku, następnie przełożysz do zimnej wody z lodem. Skórka będzie schodzić praktycznie sama. Niedojrzałe brzoskwinie nie jest łatwo pozbawić skórki, ale z tych nie robimy dżemu, prawda?

Gotowość dżemu sprawdzisz wylewając jego kroplę na bardzo zimny, czyli wstawiony wcześniej do zamrażalnika talerzyk. Jeśli szybko stężeje, dżem jest gotowy, jeśli nie, gotuj go dalej. Ten dżem wychodzi raczej luźny, możesz go pogotować jeszcze trochę, jeśli chcesz.

Brzoskwinie posiekałam na różnej wielkości kawałki. W czasie gotowania mniejsze się rozpadły, większe zostały w całości.

6 komentarzy

  • Kamila napisał(a):

    Mniam, idealny! U mnie tak samo, trudno opanować się, przed kupnem, a potem do słoiczków 🙂

    • Beata Beata napisał(a):

      Najgorsze, że już dochodzę do granicy moich możliwości przechowawczych. Ech, małe mieszkania… Trzeba się będzie zacząć kontrolować.

      • h_anka napisał(a):

        och! chętnie rozwiążę Twój problem, jeśli tylko zechcesz podesłać mi trochę twoich przetworów 🙂 wyciągam „pomocna dłoń”,która w tym przypadku, nie daje a bierze i to każdą ilość twoich przepysznych przetworów, hehe 🙂 a tak na poważnie, to może nie ma co zwlekać z konsumpcją do zimy i zacząć zjadać przetwory od razu. W końcu to „przetwory” a nie „zapasy” nie muszą czekać do zimy, by zostać zjedzone 😉
        Pozdrawiam serdecznie a dżemik chętnie zrobię – to połączenie smaków musi być obłędne!

        PS polecam wypróbować połączenie śliwka+nektarynka, oraz powidła śliwkowe z korzenna nutą (dodatek utartych w moździerzu goździków, można sypnąc też szczyptę cynamonu i kardamonu lub użyć przyprawy piernikowej)

        • Beata Beata napisał(a):

          H_anka czytasz mi w myślach 🙂 Następne na tapecie mają być śliwki z korzennymi przyprawami, tylko jeszcze nie wiem, czy będzie mi się chciało stać przy powidłach, czy poprzestanę na dżemie. Ale to po wakacjach.

          Przetwory oczywiście zjadamy tczęściowo od razu, bo kto by wytrzymał do zimy. Oficjalnie to się nazwywa próbowaniem 😉 Ale robienie zapasów to jednak mamy we krwi.

  • Fajne połączenie, za mną też chodzi dżemik brzoskwiniowy

Zostaw komentarz