5 przydatnych przyborów kuchennych

By Marzec 3, 2015inne, Pomocnik kuchenny

Każdy z nas ma zapewne swoje ulubione akcesoria kuchenne, bez których nie wyobraża sobie życia. Gdy są pod ręką, często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo są potrzebne. Ale gdy ich zabraknie… Do niedawna pewnie nie potrafiłabym wybrać swojej ulubionej kuchennej piątki, ale ostatnia przeprowadzka, w czasie której czekaliśmy na nasze rzeczy wyjątkowo długo, uzmysłowiła mi bez czego nie umiem i nie chcę się w kuchni obyć.

O dziwo, ani piekarnika, ani miksera, ani nawet moich solidnych garnków nie brakowało mi aż tak bardzo jak tych drobiazgów:

Ulubione akcesoria kuchenne

 

#1
Suszarka do sałaty

Sałat jadamy (czy też staramy się jadać) dużo, a suszenie ich sposobem rozłóż na ścierce lub wrzuć na durszlak jest bardzo nieefektywne. Mojej suszarki odwirowującej liście sałat praktycznie do sucha brakowało mi chyba najbardziej.

suszarka-do-salaty

#2
Mandolina, czyli szatkownica

Ech, pewnie nigdy nie osiągnę w biegłości w krojeniu takiej jaką mają szefowie kuchni (i nie mówię tu nawet o japońskich, czy chińskich szefach kuchni), a mandolina sprawia, że czuję się prawie tak sprawna, jak oni. Mandolina błyskawicznie kroi warzywa na cieniutkie, równe plasterki, które można potem szybko i łatwo pokroić w zapałkę lub drobniutką kostkę. Szatkuje jak marzenie kapustę na surówkę i ogórki na mizerię, i ogólnie przyspiesza pracę. Przy odrobinie ostrożności da się jej używać zachowując całe palce.

mandolina

 

#3
Silikonowe szpatułki
(oraz pędzle)

Tak, drewniane łyżki i łopatki mają urok  i wdzięk, ale żadne inne nie wymiatają resztek sosów, kremów, czy puree ziemniacznego z misek i garnków tak dokładnie, jak miękkie i elastyczne łopatki silikonowe. Do tego łatwo je utrzymać w czystości.

szpatulka-silikonowa

#4
Minutnik

Dla osoby, która potrafi postawić na gazie garnek z jajkami, czy zupą i zapomnieć o nich na amen, minutnik jest niezbędny jak powietrze do oddychania. Uratował już wiele obiadów przed przypaleniem, jajek przed wybuchnięciem i warzyw przed rozgotowaniem na papkę. Tak, można nastawić alarm w telefonie, ale mój minutnik ma swoje stałe miejsce w pobliżu kuchenki i nie muszę go szukać.

minutnik

 

#5
Obieraczka do warzyw

Niby można obierać warzywa i owoce małym kozikiem, a co więksi mocarze potrafią to zrobić błyskawicznie nawet przy pomocy noża szefa kuchni (zobacz film), ale dla mnie specjalna obieraczka jest w kuchni niezbędna. Obiera się nią szybko, bezpiecznie oraz, co dla mnie najważniejsze, cienko, a więc bez większych strat w materiale. Na górnym zdjęciu moja ulubiona obieraczka, z ostrzem ustawionym pionowo; Witek woli tę z poziomym ostrzem (na dole).

obieraczki

 ***

Jeśli tylko któraś z wyżej wymienionych rzeczy rzeczy zepsuje się, zgubi lub zużyje natychmiast dokupuję jej następcę. Niektóre żyją krócej, inne dłużej – jedna z obieraczek jest z nami tak długo, że nie pamiętam już, skąd się wzięła, a najszybciej zużywają się chyba silikonowe szpatułki.

To są moje najcześciej używane akcesoria kuchenne, ale lubianych rzeczy mam dużo, dużo więcej. Rozumiecie mnie, prawda? 🙂

Bez jakich kuchennych drobiazgów wy nie wyobrażacie sobie pracy w kuchni?

8 komentarzy

  • majka napisał(a):

    Kiedy beda nowe przepisy ja sie pytam? 🙂 Przeprowadzka juz zakonczona czy wciaz jeszcze jestescie „w proszku”? 🙂

    Co do przyborow kuchennych…wlasnie sobie uswiadomilam, ze moja lista wygladalaby tak samo 😉 Nie cierpie suszyc salaty na scierce (zawsze zostaje mokra), obieranie malym nozykiem to nie dla mnie, znacznie lepsza jest obieraczka. No i minutnik…mam dwa 🙂

    Usciski ogromne 🙂

    • Beata Beata napisał(a):

      🙂 🙂 🙂

      No będą, będą. Dwa już czekają w kolejce do obróbki, obfotografowane i zjedzone, oczywiście. Cała lista tych, które chciałabym niedługo zrobić też czeka. Musze wpaść w rytm znowu 🙂

      Przeprowadzko-remont jeszcze nie całkiem zakończony, ale generalnie gotować już mogę, na szczęście. Tylko nie lubię jak mi się wtedy obcy ludzie po domu kręcą 😉

  • ptasia napisał(a):

    Ciekawostka, mam z tego wszystkiego tylko 1/2 (minutnik na piekarniku się liczy? Innego nie używam) ;). U mnie pewnie gdzieś wysoko (zamiast punktów 1 i 2, których właśnie nie mam) byłaby dokładna waga kuchenna (zwykła i łyżkowa), a potem miarki łyżkowe ;).

    • Beata Beata napisał(a):

      Pewnie, że sie liczy 🙂 Miałam taki w którymś z wynajmowanych mieszkań, bardzo dobra lokalizacja dla minutnika, szczególnie, że piekarnik był razem z płytą. W moim obecnym piekarniku czasomierz działa tylko w koordynacji z pieczeniem.

      Ptasiu, a wiesz, jak walczyłam sama ze soba, co w tej pierwszej piątce ma być? Ostatecznie miarki i waga wylądowały w drugiej.

  • kocie-smaki napisał(a):

    Przybory rewelacyjne 🙂 również dołożyłabym wagę kuchenną – bez niej u nas ani rusz. Tylko suszarki do sałaty jeszcze nie posiadam, naprawdę to taka dobroć? Chyba nie doświadczyłam jeszcze jej dobrodziejstwa i dlatego nie tęsknię. A szatkownica – rzecz cudowna, ale przy pierwszym użyciu wysłała mnie na 2 tygodnie zwolnienia z powodu uciętego palca 😉 no cóż, trzeba się umieć posługiwać co niektórymi sprzętami 😉

    • Beata Beata napisał(a):

      Suszarki używamy od piętnastu lat i uważam za wielki skarb. Liście sałat wychodzą suchuteńkie, tylko nie wolno ich za duzo na raz ładować. A dzięki suchym liściom nie rozcieńcza się dressing. To nasza trzecia suszarka, a zważywszy, że jedna okazała się być niewypałem i po tygodniu używania złamał się w niej ten wichajster do kręcenia, to też całkiem opłacalna inwestycja. Polecam gorąco!

      Szatkownica może być groźna, sama byłam świadkiem, jak koleżanka obcięła sobie na niej cały koniuszek palca. Dlatego jestem bardzo ostrożna i nie wariuję z szybkością szatkowania, które i tak przecież idzie ładnie i gładko. I nie staram się na siłę kroić wszystkiego do końca. Końcówki warzyw po prostu zjadam 🙂

  • thiessa napisał(a):

    Z suszarka zgoda, to sprzet niezbedny, ale szatkownicy sie zwyczajnie boje, wiec nigdy bym jej sobie nie kupila:-) Swoja dostalam i wyjmuje od wielkiego dzwonu. Bez obieraczki tez sobie zycia nie wyobrazam, ale preferuje jedynie ten gorny model i wylacznie z ruchomym ostrzem. Tej dolnej tez sie boje, jak szatkownicy. A poza tym za najwiekszy gadzet, chociaz niektorzy zapewne nie nazwaliby go gadzetem uwazam tasak, taki jakiego uzywaja Azjaci. Uzywam go do wszystkiego, co robie w kuchni, poza obieraniem oczywiscie, bo od tego jest obieraczka:-)
    Jednym z najwazniejszych jest jednak waga i miarki kuchenne, takie lyzeczkowe i dzbankowe.

    • Beata Beata napisał(a):

      Ten strach przed szatkownicą jest jak najbardziej uzasadniony, bo mozna sobie nią krzywdę zrobić. Ale z drugiej strony, to samo można powiedzieć o nożach 😉 W jednym i drugim przypadku, ostrożność przede wszystkim.

      Tasak to też bardzo fajna rzecz, lubię patrzeć, jak wprawieni kucharze się nim posługują.

Zostaw komentarz

© 2018 Magazyn Kuchenny